wybory 2015

Toruń i senat – tradycja i teraźniejszość

Z dr. Zbigniewem Girzyński, posłem na sejm RP, kandydatem w wyborach do senatu z Torunia i Ziemi Chełmińskiej rozmawia Piotr Lichota

 

Dlaczego kandyduje Pan do senatu?

Przez ostatnie 10 lat reprezentowałem Toruń w sejmie. Jako poseł starałem się być widocznym parlamentarzystą w Warszawie (aby skuteczniej walczyć o sprawy Torunia) i budować zgodę i porozumienie w naszym mieście z politykami z różnych opcji. W duże mierze się to udawało. Toruń rozwija się dynamicznie, a ja i moi współpracownicy wspierający prezydenta miasta pana Michała Zaleskiego, mamy w tym swój udział. Wiele osób, które cenią moją dotychczasową pracę w parlamencie sugerowało mi, że powinienem wystartować w wyborach do senatu.

A co z obecnym senatorem panem Janem Wyrowińskim?

Pan wicemarszałek senatu Jan Wyrowiński postanowił zakończyć swoją pracę w parlamencie i przejść w stan spoczynku (na emeryturę). Nie ukrywam, że jego decyzja zachęciła mnie do startu. Z politykiem tak znanym i cenionym w regionie trudno byłoby rywalizować. Wiele razy spieraliśmy się politycznie, ale mam do Pana Marszałka wiele szacunku i dziękuję mu za wiele lat pracy najpierw w sejmie, a następnie w senacie z myślą o naszym regionie. Toruń miał szczęście do senatorów. Mam nadzieję, że będzie mi dane nawiązać do tej tradycji.

W latach 1997 – 2001 marszałkiem senatu była pani prof. Alicja Grześkowiak?

To jeszcze jeden przykład pokazujący piękną tradycję Torunia w wyższej izbie naszego parlamentu. Warto w tym miejscu przypomnieć także postać przedwojennego wojewody pomorskiego Władysława Raczkiewicza, który urzędował w naszym mieście jako ówczesnej stolicy województwa w latach 1936-1939. Wcześniej w latach 1930 – 1935 był on podobnie jak prof. Alicja Grześkowiak marszałkiem senatu. Ten wybitny polityk w czasie II wojny światowej był prezydentem RP na Uchodźstwie. Staraniem władz naszego województwa, zwłaszcza pana marszałka Piotra Całbeckiego, przed Urzędem Marszałkowskim stoi jego pomnik. Będę zaszczycony jeśli będzie mi dane jako senatorowi kontynuować toruńskie tradycje moich poprzedników. Mam nadzieję, że w ciągu 10 lat pracy jako poseł udowodniłem, że potrafię ze sprawami naszego miasta i regionu skutecznie przebijać się do świadomości w całej Polsce.

To piękna postać, ale chyba mało znana i ciągle słabo wykorzystywana do promocji Torunia?

Mam plan aby to zmienić. Władysław Raczkiewicz i jako marszałek senatu i jako emigracyjny prezydent jest jednym z symboli emigracji. W roku 2017 będziemy obchodzili 70 lecie jego śmierci. To także rok wielu ważnych rocznic związanych z emigracją. Będę wnosił, aby senat ogłosił rok 2017 Rokiem Emigracji. Pragnę, aby była to okazja do troski zarówno o pamięć o tej dawnej emigracji jak i troski o tych wszystkich naszych współczesnych emigrantów (często nasze dzieci czy krewnych). Centralnym momentem tych obchodów ma być konferencja naukowa organizowana przez Zakład Historii XX w. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i Polskie Towarzystwo Historyczne. Konferencja będzie trwała 3 dni i będzie dedykowana pamięci Władysława Raczkiewicza. Pierwszy dzień odbędzie się w Toruniu w Urzędzie Marszałkowskim, drugi w Warszawie w senacie, a trzeci w Polskim Ośrodku Społeczno – Kulturalnym w Londynie. Patrona honorowy nad konferencją zostanie zaproponowany Królowej Zjednoczonego Królestwa oraz Prezydentowi Rzeczypospolitej, natomiast w skład komitetu honorowego zaproszeni zostaną marszałek senatu, marszałek województwa kujawsko – pomorskiego, prezydent Torunia i rektor UMK.

To bardzo ambitny plan. Może nawet na miarę wydarzenia kulturalnego roku?

Toruń pięknieje na naszych oczach i ma wszelkie predyspozycje do tego żeby być kulturalną stolicą Polski. Moje dotychczasowe doświadczenie parlamentarne i kontakty w świecie nauki i instytucji międzynarodowych umożliwią mi jako senatorowi skutecznie zabiegać, aby tak się stało. Zresztą nawet jeśli nie zostanę senatorem będę te plany realizował. Jako mieszkaniec Torunia, wykładowca na UMK, człowiek rozkochany w naszej historii i tradycji działałem, działam i działać będę na rzecz naszego miasta – zwłaszcza zaś na rzecz podkreślania jego roli w zakresie nauki i kultury.

Od polityków zwykle ludzie wymagają innych obietnic. A gdzie praca, służba zdrowia, bezpieczeństwo?

To są bardzo ważne zagadnienia, którymi jak każdy parlamentarzysta będę się zajmował. Od senatora jednak wymaga się czegoś innego i czegoś więcej. Zwłaszcza jak ma się reprezentować Toruń i tak piękne tradycje senackie jakie ma nasze miasto. Jako polityk – poseł udowodniłem przez 10 lat, że potrafię skutecznie reprezentować interesy partii, której przez wiele lat byłem lojalnym członkiem – Prawa i Sprawiedliwości. Teraz jako niezależny senator zadbam o to, aby Toruń – nasze miasto – stało się tym miejsce w Polsce, o którym wszyscy inny będą mówili z zazdrością.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w wyborach do senatu 25 października.

 

 

Zbigniew Girzyński. W roku 1997 ukończył studia magisterskie, a w 2001 doktoranckie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 2001 r. wykładowca na UMK w Toruniu. Zajmuje się historią XX w. Autor 4 książek i ok. 40 artykułów naukowych. Współorganizator licznych konferencji i sympozjów naukowych. W latach 2005-2015 poseł na Sejm RP. Inicjator i przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Miłośników Historii. Ma 42 lata, jest żonaty (żona Beata pracuje jako nauczycielka w jednym z toruńskich liceów), syn Michał ma 15 lat i chodzi do gimnazjum.

 

 

Podziękowanie i pożegnanie

W związku z często ostatnio zadawanym mi pytaniem dotyczącym zbliżających się wyborów parlamentarnych pragnę wszystkich zainteresowanych poinformować, że nie zamierzam w nich startować.

Odchodząc w grudniu 2014 r. z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość uczyniłem tak w poczuciu najwyższej odpowiedzialności za środowisko polityczne z którym od początku byłem związany. Nie chciałem, aby jakiekolwiek moje problemy kładły się nawet najdrobniejszym cieniem i były wykorzystywane w walce politycznej już nie ze mną, ale z innymi osobami bliski moim przekonaniom.

Od samego też początku starałem się sprawę w sposób rzetelny wyjaśnić zarówno na drodze administracyjnej, prawnej jak i w przestrzeni publicznej. Dziękuję Komisji Etyki Poselskiej, która w tym zakresie przyjęła ze zrozumieniem złożone przeze mnie wyjaśnienia. Ponieważ wielokrotnie jestem o to pytanie w sprawie, która stała się początkiem całego politycznego zamieszania toczy się postępowanie nie przeciwko mnie, „a w sprawie”. Z własnej inicjatywy (gdy tylko o takim postępowaniu się dowiedziałem) przesłałem informację na piśmie i zadeklarowałem gotowość do złożenia wszelkich niezbędnych dalszych wyjaśnień. Trzy miesiące temu w związku z tym zostałem przesłuchany w charakterze świata, przekazując jednocześnie wszelkie dostępne mi dokumenty.

Wybory parlamentarne, a zwłaszcza walka polityczna jaka jest ich nieodzownym elementem rządzi się swoimi prawami. Nie ja to wymyśliłem i choćbym się bardzo starał nie jestem w stanie tego zmienić. Nie chcę wiec, aby moja osoba i najdrobniejszy nawet pretekst były w tej walce wykorzystywane. Przez wiele lat politycznej aktywności starałem się zawsze, na tyle na ile potrafiłem, być dla mojego środowiska wsparciem, a nie obciążeniem. Ponieważ chciałbym, aby tak pozostało, w wyniku wielu w ostatnim czasie odbytych rozmów, postanowiłem nie startować w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

Chciałem podziękować tym wszystkim, których w ciągu moich 10 lat pracy w parlamencie spotkałem. Miałem zaszczyt zostać posłem i rozpocząć pracę w Klubie Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, którego przewodniczącym był nieodżałowany Przemysław Gosiewski. Obok mojego, także już niestety nieżyjącego, Taty Włodzimierza i mojego mistrza z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu prof. Ryszarda Sudzińskiego, był Przemysław Gosiewski osobą od której najwięcej się nauczyłem i której w sprawach zawodowych najwięcej zawdzięczam.

Podziękować chciałem także wszystkim koleżankom i kolegom z Klubu Parlamentarnego PiS za wiele wspólnie i ciężko przepracowanych lat. Życzę Wam abyście mogli z jeszcze większą siłą i determinacją Wasze pasje kontynuować. Słowa szczególnego podziękowania składam na ręce przewodniczącego Mariusza Błaszczaka, za życzliwość i ujmującą uprzejmość na jaką zawsze mogłem liczyć.

Mimo sporów politycznych, niejednokrotnie bardzo namiętnych, jakie przyszło mi toczyć z moimi politycznymi adwersarzami im także chciałem podziękować za często merytoryczne i wypełnione wzajemnym szacunkiem dyskusje. Ponieważ polityczne temperamenty nie zawsze dadzą się okiełznać jeśli w ogniu tych dyskusji padało raz czy drugi o jedno słowo za dużo to przepraszam. Nie było to z pewnością nigdy wynikiem zamierzonej i osobistej niechęci z mojej strony.

Dziękuję także dziennikarzom i tym wszystkim, których w mojej pracy parlamentarnej spotkałem na swojej drodze. Zresztą jestem przekonany, że nie raz jeszcze nasze drogi będą się przecinały bo choć z pracą parlamentarną jesienią tego roku się pożegnam, będzie pewnie wiele innych okazji do kontynuowania, niekiedy bardzo miłej współpracy.

Ponieważ modne stało się ostatnio „blokowanie etatów” zainteresowanych uspokajam, że na szczęście „blokowałem” dwa wiec nie trzeba się o mnie jakoś specjalnie martwić co ze mną się będzie działo. Zresztą aktywność zawodową nie ograniczę jedynie do mojej historycznej pasji, ale będę się także starał ją wykorzystać w innych, gospodarczych obszarach.

Odchodząc mam jedną prośbę. Na nadchodzącą kadencję parlamentu przypadnie 100 rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości. Na moim blogu girzynski.pl w zakładce polityka zamieściłem swego czasu tekst: „Co zrobić z 100 rocznicą odzyskania Niepodległości?” Może moje tam zamieszczone pomysły nie są najlepsze? Jednego jestem jednak pewien nasze Państwo powinno te uroczystości przygotować w sposób godny. Jesteśmy to winni tym, którzy Niepodległość wywalczyli i tym, którzy przyjdą po nas ją pielęgnować.

U zarania mojej pracy parlamentarnej, którą rozpocząłem w 2005 r. byłem jako poseł uczestnikiem ślubowania świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mam ogromną satysfakcję, że jednym z ostatnich akcentów mojej pracy parlamentarnej będzie uczestniczenie w ślubowaniu prezydenta Andrzeja Dudy.

Na koniec chciałem podziękować mojej najbliższej rodzinie żonie Beatce i synowi Michałowi, którzy przez tyle lat dzielnie mnie wspierali. Dziękuję także mojej Mamie, to w dniu jej 55 urodzin w 2005 r. po raz pierwszy zostałem wybrany posłem, za to że zawsze od chwili kiedy mnie urodziła 17 marca 1973 r. przynosi mi szczęście.

A do lektury bloga zapraszam nadal bo z nim się nie żegnam.